Przywołuję tu zasadę Pareto, która poza zjawiskami z kręgów ekonomii i zarzadzania trafnie opisuje wiele dziedzin życia, włącznie z zawartością naszych szaf. W tym przypadku mówi ona, że statystycznie rzecz ujmując, czyli uwzględniając wyjątki - 20% naszej garderoby nosimy przez 80% czasu. Zastanów się, czy tak aby nie jest również w Twoim przypadku.
Reinterpretacja przywołanej zasady może brzmieć następująco: 20% posiadanej garderoby to rzeczy, w których czujemy się dobrze, jesteśmy sobą. Pozostałe 80% to kostiumy, które choć nierzadko są modne, piękne i polecane, to jednak z jakiegoś powodu nas uwierają, sprawiają, że nie czujemy się w nich komfortowo. Bywa, że potrzebujemy masek i kostiumów. Sztuka ich doboru i wiarygodnego wchodzenia w role, to jednak temat na zupełnie inną okazję. Nadmienię jedynie, że u podstaw czucia się w czymś dobrze, a co za tym idzie wyglądania, w czym dobrze, zawsze leży świadomość siebie i realna samoocena.

Wracając do wyborów. Kiedy piszę o instynkcie i intuicji to mam na myśli sytuację, w której mijając witrynę sklepową nagle DOSTRZEGAM PRZEDMIOT a w mojej głowie pojawiają się określenia typu: „zaraz, zaraz, a to co?”, „ale to jest dobre, fajne” lub „o, to coś dla mnie, takie moje”. To trochę tak, jakby przedmiot wybierał nas a nie my jego. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli ulegnę temu „wołaniu” a na drodze nie stanie: cena, rozmiar a w moim przypadku, dodatkowo: złoty ornament, eksponowane logo, sztuczny materiał lub fatalne wykończenie niewidoczne z dystansu, to dokonam zakupu przedmiotu, który często i długo będzie mi służył. Podobnie jest w sytuacji, kiedy wybieram z puli zbliżonych przedmiotów – zwykle, to pierwsze wskazanie jest tym najlepszym. Oglądanie kolejnych egzemplarzy lub porównywanie z innymi modelami, donikąd nie prowadzi. Najgorzej, kiedy szukam czegoś konkretnego i zniecierpliwiona, sfrustrowana brakiem ideału dokonuję wyboru rzeczy, która choć spełnia wstępne wymagania, to jest kupiona na siłę lub dla poczucia wypełnionego obowiązku, uzasadnienia czasu poświęconego na poszukiwania. Taki produkt zwykle zasila moje 80%.
Wspomnianego „wołania” nie należy mylić z reakcją na przekaz sloganów i treści reklamowych, które nierzadko w bardzo wysublimowany sposób wdzierają się do naszej głowy zagłuszając realne potrzeby i preferencje. Nie zachęcam również do tzw. zakupów impulsywnych, pozbawionych refleksji, rozsądku i krytycznej oceny.
Instynkt i intuicja wymagają uważności. Rozpoznane, dopuszczone do głosu i systematycznie pielęgnowane, stają się naszymi najlepszymi sprzymierzeńcami i doradcami zakupowymi.
Projektant NONCONFORMO studio,
Agnieszka Mazurek